Ostatni tydzień miałyśmy dosyć intensywny.
W poniedziałek rano Julia miała pobranie krwi na morfologię, kreatyninę i glistę ludzką. Po pobraniu pojechałyśmy na konie a potem jeszcze do przedszkola.
We wtorek miałyśmy zajęcia wczesnego wspomagania rozwoju, podczas których zadzwoniła do mnie pani doktor z informacją, że badania krwi nie wyszły najlepiej i biorąc pod uwagę że w piątek Julka ma mieć rezonans to trzeba je powtórzyć. Po południu miałyśmy wizytę u bardzo sympatycznej pani psycholog, która po zapoznaniu się z historią Julci podpowiedziała mi co mam robić aby dostarczając jej odpowiednią ilość bodźców jednocześnie likwidować jej nadpobudliwość i wyciszać ją. Po powrocie do domu Jula miała jeszcze zajęcia ruchowe z rehabilitantką.
W środę rano znów pojechałyśmy na pobranie krwi, tym razem do szpitala na Spornej. Julia była bardzo dzielna i nawet nie zapłakała. Po badaniach pojechałyśmy do przedszkola i zdążyłyśmy nawet na śniadanie. Po południu pojechałyśmy na badanie biorezonansem. Julia jest na lekach przeciw alergicznych więc nie mogłyśmy sprawdzić alergii ale sprawdziłyśmy robaki i grzyby. Z badania wyszło że Julcia reaguje silnie na glistę i jeden rodzaj grzybów. Dostałyśmy kontakt do pani doktor, która specjalizuje się w leczeniu takich przypadków i umówiłyśmy się na 2 lipca.
W czwartek mój synek Hubert miał 6 urodziny, zawiozłam Julcie do przedszkola i pojechałam po wyniki badań a potem na zakupy aby przygotować się do zabawy urodzinowej, która zaplanowana była na sobotę rano w centrum zabawy Twister. Po zakupach pojechałam do pani doktor ale tym razem okazało się, że wyniki są dobre (poprzednie musiały być błędne). Odebrałam też wyniki na glistę z krwi i też były dobre tzn. robal nie został wykryty. Z jednej strony cieszę się z tego a z drugiej mam wątpliwości dlaczego w krwi i kale glista nie wychodzi a w biorezonansie wyszła? No cóż we wtorek może coś się wyjaśni po wizycie u nowej pani doktor. Po południu Julia miała jeszcze zajęcia ruchowe.
W piątek pojechałam z Julią i ciocią do Warszawy. Do Instytucie Matki i Dziecka dojechałyśmy o 8.40 a badanie miałyśmy umówione na 9 czyli poszło nam całkiem dobrze. Niestety okazało się, że badanie się opóźniło i musiałyśmy czekać do 10.20. Julia oczywiście musiała być na czczo więc zaczęła się już trochę denerwować. Rezonans trwał około 30 minut, wszystko przebiegło bez powikłań, Julia szybko się wybudziła i czuła się dobrze. W Łodzi byłyśmy o 13.30 i dopiero wtedy dostała jedzonko. Dzielna dziewczyna!
W tym samym czasie Hubert był na wycieczce z przedszkola - na Poligonie. Wrócił zachwycony, to była dla niego najlepsza wycieczka.
W sobotę odbyła się impreza urodzinowa Huberta, przyszło 5 dzieci z przedszkola i 4 dzieci znajomych oraz prawie cała rodzinka :-) Dzieciaki cały czas szalały z krótką przerwą na torta, który był obowiązkowo z motywem z gwiezdnych wojen. Tylko Julcia nie czuła się dobrze w tym całym zamieszaniu, nie umiała poradzić sobie z tymi wszystkimi bodźcami i spędziła cała imprezę na rękach babć, cioć, mamy i taty. Po powrocie do domu było widać jak momentalnie się uspakaja i odpręża.
Bardzo dziękujemy wszystkim uczestnikom tej szalonej zabawy, dzięki Wam spełniło się marzenie Huberta o dużej imprezie urodzinowej :-)
Wieczorem pojechaliśmy na grilla do "sąsiadów" ;-) gdzie Julia nie miała już problemu z emocjami a Hubi wyskakał się na trampolinie z Marysią i Olą.
I nareszcie nadeszła niedziela, dzień odpoczynku ;-) Julcia obudziła się w świetnym nastroju i tak minął jej cały dzień. Coraz częściej chodzi samodzielnie np. z pokoju do pokoju, zaczyna też zmieniać kierunek i zatrzymywać się w miejscu nie siadając od razu na pupie. Niestety Hubert zaczął kasłać więc jutro czeka nas wizyta u lekarza.
Jutro dzwonię po wyniki rezonansu - trzymajcie kciuki.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz